Warunki korzystania

Możesz pobrać moje projekty jako gratisy , możesz również przystosować je do własnych prac modyfikując kolor lub rozmiar.Jeśli chcesz przesłać mój projekt dalej podaj link do mojego bloga. Nie przywłaszczaj sobie mojej pracy jako własnej. Jeśli nie zaznaczono inaczej wszystkie prace są mojego autorstwa.

24 lutego 2011

Marianna i róże

Moje retro zainteresowania wiążą się ściśle z uwielbieniem wszelkiego rodzaju pamiętników, biografii i autobiografii. Nie tak dawno czytałam książkę "Marianna i róże", którą polecam miłośniczkom tego typu literatury. Na stronie Merlina piszą:

" Marianna i róże to rodzaj pamiętnika napisanego przez autorki na podstawie zachowanego archiwum rodziny Malinowskich i Jasieckich, osiadłych w Wielkim Księstwie Poznańskim na przełomie XIX i XX wieku, oraz różnych źródeł historycznych dotyczących tego okresu. Są to przede wszystkim dzieje ziemiańskiej rodziny, jej zwyczajów, tradycji, "spisane" przez Mariannę z Malinowskich Jasiecką dla jej dzieci. Opisy codziennego bytowania rodziny wiążą się jednak z wypadkami o szerszym zasięgu. M. Jasiecka wspomina wydarzenia, którymi żyła Wielkopolska w dobie panowania pruskiego. Znaczne partie wspomnień są poświęcone walce ziemiaństwa i chłopstwa polskiego z germanizacyjną polityką Prusaków na przykładzie działalności Kółek Rolniczych i ich patrona M. Jackowskiego, ks. P. Wawrzyniaka i in. Ukazane też zostały społeczne i narodowe zasługi Emilii Szczanieckiej, której plenipotentem był mąż Jasieckiej, jej stryja ks. Franciszka Ksawerego Malinowskiego, znanego językoznawcy i współzałożyciela Poznańskiego Towarzystwa Naukowego, także Antoniny Estkowskiej, wdowy po głośnym pedagogu Ewaryście, założycielki renomowanej pensji w Poznaniu, w której kształciły się córki autorki wspomnień. Brała ona udział m.in. w uroczystościach w Miłosławiu, w których uczestniczył Henryk Sienkiewicz. Do interesujących epizodów wspomnieniowych należą wzmianki autorki o pobycie Jana Kasprowicza oraz Ignacego Paderewskiego w Poznaniu. Rewelacyjnie wręcz brzmią uwagi Jasieckiej o "Czarnej Księdze" i jej domniemanym autorze A. Swinarskim, który swą konspiracyjną działalnością zwalczał pruską Komisję Kolonizacyjną. Marianna i róże to ciekawy obraz rodziny, której dobro było dla Marianny Jasieckiej najwyższym nakazem moralnym, i zarazem obraz życia w Wielkopolsce w latach niewoli pruskiej."

Oprócz tej całej historycznej otoczki w książce interesujące są opisy codziennych obyczajów tej rodziny, "problemy" pani domu dotyczące zakupu sukien czy kapeluszy na kolejne okazje towarzyskie, czy też przygotowania do ślubów jej kolejnych córek, włączając w to dokładne opisy ich posagów.  Jeśli dobrze pamiętam interesująca jest w tej rodzinie postać babki, o wiele luźniej jak się wydaje zasznurowanej w gorset konwenansów, niż jej własna córka (tytułowa Marianna). Naprawdę polecam lekturę, bo takiego świata już po prostu nie ma i nigdy nie będzie


A tu jeszcze moja "szybka" grafika a propos:



Pozdrawiam


21 lutego 2011

Retro dolls

Robiłam porządek w starych zdjęciach wakacyjnych i natknęłam się na fotografie, które zrobiłam w Muzeum Zabawek w Kudowie Zdroju. Są to zdjęcia lalek, ale nie stylizowanych na stare, tylko naprawdę wiekowych. Wyglądają według mnie bardzo oryginalnie i dlatego chciałabym je Wam pokazać. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły te dwie ( zwróćcie uwagę na wachlarz w tle ):





Pozdrawiam

20 lutego 2011

Papierowo mi

Chciałam wczoraj stworzyć coś od podstaw, bo w zasadzie cały czas się uczę i coś nowego odkrywam w moim programie graficznym. Wymyśliłam więc sobie coś w rodzaju papieru listowego. Oczywiście może to być też tło do czegoś innego, papier do journalingu, albo cokolwiek innego. Same tła są zupełnie mojej produkcji i nie są idealne, ale są moje własne, pierwsze i jestem z nich dumna :) Kartki są dwie, jedna w kolorze, a druga w  sepii (którą uwielbiam) :



Pozdrawiam

18 lutego 2011

15 lutego 2011

Zielona Wróżka

Niestety wbrew pozorom nie będzie o wróżkach ani innych elfach. Jedzenie pysznych austriackich rumowo - kokosowych cukierków wywołało u mnie skojarzenia retro - alkoholowe. Przypomniał mi się mianowicie absynt, trunek chętnie i w dużych ilościach spożywany przez bohemę artystyczną głównie paryską, ale nie tylko. U nas absyntem raczył się pewnie Witkacy i jemu współcześni artyści i pisarze. Trunek obrósł legendą i mitem jako, że zawiera związek zwany tujonem, który w dużych ilościach mógł mieć działanie halucynogenne. Dlatego też absynt nazywano czasami Zieloną Wróżką. Picie absyntu wiąże się z rozmaitymi rytuałami, a w okresie jego największej popularności, czyli w okresie francuskiej Belle Epoque picie absyntu około 17 po południu nazywane było nawet Zieloną Godziną ( Heure Verte ). Popularność absyntu przełożyła się także na powstawanie dzieł artystycznych na ten temat. Jedno z najbardziej znanych to plakat Absinthe Robette z 1896 roku belgijskiego artysty Henri Privat - Livemont. Jest to najbardziej klasyczny przykład plakatu z okresu Art Nouveau.

Absinthe Robette - Henri Privat - Livemont
To wszystko zainspirowało mnie oczywiście do zrobienia własnej wersji absyntowej grafiki:


Źródła:
http://www.absynt.yoyo.pl/index.php
http://www.absynt.w3.pl/
http://www.absintheposters.com/index.html

Pozdrawiam

Makatkowe inspiracje nr 3

Dziś kolejna makatka w wersji digital. Tym razem woda " na tapecie". Osobiście zupełnie nie moje kolory, no może z wyjątkiem czerwonego, ale do wody jakoś nic lepiej mi nie pasowało niż taki właśnie zestaw..

 

Pozdrawiam 

13 lutego 2011

Nie jestem retro

Ale tylko chwilowo mam nadzieję. Dopadły mnie całkiem prozaiczne problemy w postaci fląkających dzieci. Najpierw fląkała QVX, a teraz jak już prawie skończyła, to fląka mała Pasiulindka. I nie sypia po nocach, bo miała gorączkę. Teraz aktualnie już nie ma i mam nadzieję, że tak zostanie. Ja jestem jak taki robocik: lekarstwo, pić, jeść (na szczęście chce w tym wszystkim), mierzenie temperatury i tak w kółko. Na moje retro robótki nie mam zbyt wiele czasu. ale teraz ostatnio między tymi skichanymi dziećmi udało mi się zrobić dwie rzeczy. Pierwsza to szyld do wykorzystania pod różne napisy. Jak widać u mnie na blogu już funkcjonuje. Ten bursztynowy środek powstał z mojego...kafelka w przedpokoju. Zmieniłam trochę kolor i dodałam tu tylko taki szklano - rozmyty efekt

I druga rzecz. Zainspirowana pięknymi tapetami i tłami Nessy Vardamir stworzyłam wczoraj sama tapetę na swój komputer. Stary druk i bukiet kwiatów pochodzą od Karen z The Graphics Fairy.


Pozdrawiam serdecznie

10 lutego 2011

W ramach kąpieli

A raczej kąpiele w ramach. Jakiś czas temu prezentowałam grafikę "kąpielową". Dziś chcę pokazać ją już oprawioną, gotową do powieszenia. Ramka jest całkiem zwykła, ikeowska, ale ładna. Razem z tym białym passe- partout pasuje do tego typu dekoracji. Tło do tego "dzieła" będzie rude, nie zielone.

8 lutego 2011

Makatkowe inspiracje nr 2

Dzisiaj ponownie makatkowe klimaty. Napis tym razem inny, a moja cyfrowa makatka trochę prześmiewcza. Jak widać dama na makatce nie napracowała się zbytnio, poza równiutkim ustawieniem swoich butów i torebek. Prawdziwa "domowa bogini", na dodatek bardzo z siebie zadowolona. A tak poza protokołem, to chciałabym mieć takiego białego albo innego Chesterfield'a. No i oczywiście nadmiar powierzchni mieszkalnej, gdzie to cudo mogłoby stanąć. Ach marzenia...

Jak na Titanicu

Młodzież miewa zaskakujące porównania. Niedawno był u nas przyjaciel męża ze swoimi pociechami: młodszą męską i starszą żeńską w wieku buntowniczo - "na wszelki wypadek się nie zgadzam" - nastoletnim. I właśnie młoda kobieta zauważyła:
- Wy tu macie jak na Titanicu
Pomyślałam sobie: to niedobrze chyba. Znaczy, że co? Idziemy na dno? - tak zapytałam
A młoda kobieta na to:
- Nieeeee! Macie taki wystrój w domu. Te figurki, te obrazy w złotych ramach.
Uff...czyli jednak retro. To dobrze.

A propos przypomniał mi się wiersz "Titanic":







3 lutego 2011

Makatkowe inspiracje nr 1

Nieodłącznym elementem wyposażenia kuchni retro były swego czasu makatki. Na białym tle wyszywane, a potem dla uproszczenia drukowane, zwykle na niebiesko. Na makatkach umieszczane były różne "mądrości życiowe". Zainspirowana makatkami postanowiłam je ubrać w nową, cyfrową szatkę. W kontekście poprzedniego postu z rogalikami zrobiłam coś takiego. Napis oczywiście w oryginalnym brzmieniu. W sumie to mój mąż nie obraziłby się za takie menu. Zwłaszcza to w szklankach :)

Rogaliki grybowskie

Dzisiaj będzie kulinarnie. Chcę się podzielić przepisem na rogaliki, który dostałam od siostry mojej babci. Dlatego grybowskie gdyż przepis przyjechał właśnie z Grybowa, uroczego miasteczka na pograniczu Beskidu Niskiego i Pogórza Rożnowskiego. Rogaliki są właściwie chyba krucho - drożdżowe. Do nadziewania w oryginale jest marmolada, ale ja ostatnio robiłam z nutellą i wyszły takie, takie ... orzechowe w smaku. Też bardzo dobre. Tak czy inaczej zniknęły w tym samym dniu. Polecam i smacznego!

1 lutego 2011

Maria i Magdalena

Maria i Magdalena autorstwa Magdaleny Samozwaniec to jedna z moich najbardziej ulubionych książek. Pełna ciepła i życzliwej ironii opowieść o czasach młodości córek Wojciecha Kossaka. Na tle artystycznej bohemy Krakowa Kossakówny, czyli autorka i jej siostra Maria Pawlikowska Jasnorzewska "Lilka" dorastają, wychodzą za mąż i rozwodzą się. Ich rodzinny dworek - Kossakówka - jest ostoją gdzie poważne "Mamidło" zawsze czeka na córki, a figlarny tata Wojciech inspiruje i zachęca do coraz to nowych żartów. Artystyczne dusze uczestniczą w towarzyskich rautach, wykpiwając przy tym co zacniejsze matrony krakowskie i szydząc z wszechobecnej dulszczyzny i drobnomieszczaństwa. Książka jest barwna, skrzy się humorem i zawsze poprawia mi nastrój jak dobra kawa z mlekiem.Bardzo polecam!


A teraz będę się chwalić. Mój kochany mąż w niedługim odstępie czasu kupił mi dwie figurki kobiet, na które już od dawna miałam ochotę. Najpierw była figurka siedząca na ludwikowskim taborecie, którą roboczo nazwałam Gilda. Nie wiem dlaczego skojarzyła mi się z Ritą Hayworth z filmu o takim właśnie tytule. Ale jak teraz popatrzyłam już na obydwie figurki to zainspirowana właśnie wyżej wspomnianą lekturą postanowiłam je nazwać Maria i Magdalena. Przy czym wydaje mi się, że Maria to powinna być ta siedząca na podłodze. Ona podobno tak właśnie pisała swoje wiersze.
A to moja graficzna wariacja na temat Marii i Magdaleny: