Warunki korzystania

Możesz pobrać moje projekty jako gratisy , możesz również przystosować je do własnych prac modyfikując kolor lub rozmiar.Jeśli chcesz przesłać mój projekt dalej podaj link do mojego bloga. Nie przywłaszczaj sobie mojej pracy jako własnej. Jeśli nie zaznaczono inaczej wszystkie prace są mojego autorstwa.

9 lutego 2012

Jestem (pracuję) w domu i jestem szczęśliwa !

Chciałam Was dzisiaj zaprosić do nowego miejsca w sieci. Jak zapewne wiecie (albo i nie), aktualnie jestem kobietą i matką pozostającą w domu i wychowującą dzieci. Tak świadomie wybrałam na obecnym etapie mojego życia. Krocząc sobie różnymi internetowymi ścieżkami poszukiwałam poglądów podobnych do moich, które by mnie utwierdziły w słuszności mojego wyboru. Szczęśliwie poznałam Martę ze strony Kobieta w domu która myśli podobnie jak ja. Wymieniając podobne spostrzeżenia i mając świadomość tego, że kobiety realizujące się w domu są postrzegane nie tak jak byśmy chciały postanowiłyśmy zaprotestować. Z naszego protestu zrodził się pomysł założenia strony o wdzięcznej nazwie Klub Zadowolonych Gospodyń Domowych. Nazwę wybrałyśmy z pełną świadomością, że dla niektórych samo określenie Gospodyni Domowa brzmi jak coś uwłaczającego godności kobiety. A my właśnie tak chcemy się określać. Dom to nasz azyl, ale i nasza pasja. I cieszy nas fakt, że możemy spokojnie doglądać jak rosną nasze dzieci. Teraz to się dla nas liczy, co nie przeszkadza nam mieć przy okazji swoje pasje i zainteresowania, które także staramy się w tak zwanym międzyczasie realizować. Żeby była pełna jasność. Czasem bywa bardzo trudno, żeby nie powiedzieć ciężko. Ale w obecnej chwili właśnie takich wyborów dokonałyśmy i cieszy nas to.
Dlatego też zapraszamy wszystkie zadowolone Gospodynie Domowe do naszego klubu :


Pozdrawiam i zapraszam

5 komentarzy:

  1. Z jednej strony patrząc - jesteście szczęściarami. W dzisiejszych czasach niewiele pań (nawet gdyby tak chciało)może sobie pozwolić na taki komfort, bo brutalność dnia codziennego jest twarda i najzwyczajniej w świecie sporo kosztuje.
    Z drugiej - nie chciałabym mącić Twego szczęścia i pewności, jednak znam kilka podobnych przypadków, gdzie małżeństwo po prostu się rozpadło po latach i nastąpił dramat, bo tylko 1 na 4 poradziła sobie zawodowo i finansowo, pokonując godnie nową rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, zakładając Klub że wsadzamy kij w mrowisko.Owszem brutalność dnia codziennego kosztuje jak napisałaś. Nie o to chodzi, że ja pozwalam sobie na komfort niepracowania bo mam takie widzimisię. Na chwilę obecną ja po prostu obcinam połowę domowych dochodów (bo nie ma mojej pensji)i staram się poradzić sobie w tej nowej dla mnie sytuacji. Muszę bardziej zacisnąć pasa, ale są też takie dziewczyny, że w sytuacji podobnej do mojej dorabiają sobie siedząc w domu, więc dochody im się tak bardzo nie kurczą. Za cenę większych oszczędności na co dzień doglądam dzieci w domu. Jedno jest naprawdę małe, więc nie wyobrażam sobie żeby teraz miało być inaczej. Obecna sytuacja to świadomy wybór mój i mojego męża, a ja prawdopodobnie od września ponownie będę pracować, więc sytuacja znowu ulegnie zmianie (finansowo na lepsze). Szczerze powiem nie bardzo rozumiem dlaczego moje prawie dwudziestoletnie małżeństwo miałoby ucierpieć tylko dlatego, że tak teraz razem świadomie wybraliśmy?

      Usuń
  2. Dzekuje za mily komentarz. Wczoraj przypadkowo natrafilam na Twojego bloga, do tych pozostalych jeszcze zajrzalam, brak czasu, ale na pewno zajrze:)
    Bardzo ciekawie piszesz.
    Pozdrawiam serdecznie
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie, to najlepiej by było, by kobieta mogła pracować i mieć czas na rodzinę. Są takie zajęcia, które można wykonywać zdalnie z domu. Pracuje się tyle, ile się chce, a dzieci pozostają cały czas na oku :)

    OdpowiedzUsuń